TALA Gabinet MA-URIBlog

  • "Regulatory" emocji


    Podczas diety dr Dąbrowskiej, na którą się zdecydowałam z powodu autoimmunologicznej choroby skóry, na którą
    lekarze nie znają leku, w trzecim tygodniu dokonałam ważnego odkrycia. A mianowicie: brak cukru w diecie, jak również brak tłuszczu i białka, działa na mnie bardzo stresująco. To znaczy: kiedy ukochany pokazuje mi rogalika z nadzieniem śliwkowym, to ja reaguje jak Bilbo Baggins (z Władcy Pierścieni) pozbawiony pierścienia. Czyli zamieniam się w bestię. Ta sytuacja bardzo mi dała do myślenia. Cóż sprawia, że się tak wściekam? To, że nieczuły mężczyzna mnie podpuszcza, czy to, że nie mogę tego cukru mieć? Chodziłam przez kilka dni jak bomba zegarowa, aż dotarło do mnie, że cukier dostarczał mi słodyczy, dzięki której mogłam przełknąć złość i inne nieprzyjemne emocje, na rzecz bycia miłym i sympatycznym dla każdego. Kiedy zabrakło cukru, nie było się czym dzielić, a przynajmniej brakowało dla wszystkich. Skłoniło mnie to do dalszych rozważań nad tym, czy
    rzeczywiście trzeba być słodkim i miłym dla wszystkich? I co mi taka postawa daje? Odpowiedzi przyszły szybciej niż bym tego chciała. Lokatorka, dla której kilka miesięcy temu byłam miła i zgodziłam się na zmianę z umowy na rok na umowę na czas nieokreślony, wypowiedziała tą umowę. Wtedy byłam miła i poszłam jej na rękę, dodatkowo opłacając koszty agencji, która już uruchomiła machinę szukania nowego lokatora, teraz budzę się z poczuciem, że ktoś mnie wykorzystał. Takich przykładów z własnego życia mam na pęczki. To może już wystarczy? Być może złość ma swoje pozytywne aspekty i pozwala na przykład zachować zdrowe granice. Nie mówiąc o tym, że jest świetnym motorem do działania.

    Wyobrażam sobie, że wielu z nas tłumi niechciane emocje, czy to złość, czy agresję, czy smutek, poczucie winy, lęk…i używa do tego różnych regulatorów: cukru, jedzenia w ogóle, alkoholu (wszak to też cukier), seksu itd. Warto przyjrzeć się temu, co się pojawia, kiedy odstawiamy „regulator” na dłuższy czas, nawet jeśli to nieprzyjemne, warto się z tym zmierzyć, by poszerzyć swoją wewnętrzną wolność.

    Właśnie na tym polega świadoma praca z ciałem: przyglądamy się swoim emocjom, wszystkiemu co się pojawia, czy to przyjemne, czy nie, i pozwalamy ciału te emocje przeżywać, wiedząc, że jesteśmy w bezpiecznej przestrzeni gabinetu. Wiedząc, że kryzys i uwolnienie emocji, to pierwszy krok do uzdrowienia.

Jeśli nadszedł czas na zmiany zadzwoń: +48 608 658 055